środa, 27 lutego 2019

 

Najpierw byłem sceptyczny. Już widziałem super otwarcia. Potem niechętny. A niedawno obudziłem się i zrozumiałem, że ja biedroniowców bardzo, ale to bardzo nie lubię.
Najpierw był pełen nadziei fanatyzm entuzjastyczny. Potem był fanatyzm napastliwy. A teraz mamy fanatyzm rozżalony, bo wychodzi na to, że ze spodziewanego blitzkriegu raczej nic nie wyszło. Winniśmy oczywiście my. Bo otwarci na nowe nie jesteśmy i generalnie jesteśmy antypisowsko zindoktrynowani. 
Zbierana mozolnie antypisowska koalicja wg Biedronia nie ma programu i powołana została tylko dla zdobycia stołków. Czyli wg gościa obrona liberalnej demokracji to nieistotny drobiazg. Obrona polskiego miejsca w Europie to pryszcz. Wygląda na to, że obie te rzeczy są Biedroniowi niepotrzebne. Wygląda na to, że i odsuwać PiS od władzy nie ma po co, skoro nie nastanie po PiS-e biedroniowy socjalny i laicki raj. 
Narcyz i kabotyn. Wpasował się w antyklerykalną lukę (stąd pierwszy sukces), ale i w tym nie jest wiarygodny. Obrażając wszelkich potencjalnych koalicjantów w tej sprawie nie osiągnie nic.
Biedroniowcy oczywiście rytualnie na PiS napadają. Ale drugą ręką przepisują antyplatformerskie pisowskie bryki. Pisowska maszyna propagandowa Biedronia oszczędza. Trafił się prezesowi pożyteczny idiota, to należy go wykorzystać. W końcu o tym prezes marzy. O koncesjonowanej opozycji. O "Opozycji konstruktywnej".

Bardziej niż wszystko inne o mojej wrogości do PiS-u zdecydował ciągnący się za tą formacją smród PRL. Zdecydowała kluczowa dla takich jak ja kwestia smaku. Sorki Robercie Biedroniu. Ale za tobą też idzie ten zapaszek. I tak samo jesteś niestrawny.



16:44, starszy58
Link Komentarze (13) »
środa, 30 stycznia 2019

    Ani pisowcy, ani nasi nie rozumieją tego co jest sednem taśm. Plotą o prawie, ustawach, uwłaszczeniach i takich tam. Przyznam, że i ja - rzemieślnik - nie od razu chwyciłem. Dopiero płytkarz - zabity pisowiec - mi to uświadomił. "Zlecił, za robotę nie zapłacił. Menda i skurwysyn" To właśnie dotrze tam, gdzie pięknoduchy z opozycji nigdy nie docierają. Do budowlańców, rzemieślników, rolników i do każdego, kto w życiu choć jedną fuchę robił. Dotrze do jadra pisowskiego elektoratu.

    Etatowcy nawet nie podejrzewają skali desperacji oszukanego rzemieślnika. No bo pomyślcie - co trzeba czuć, żeby zemścić się aż tak.



15:09, starszy58
Link Komentarze (16) »
sobota, 26 stycznia 2019





    Dotąd było tak. Wybory do europarlamentu stały w rankingu najniżej. Może tylko wybory do rad dzielnicowych powodowały mniejsze zaangażowanie, a i to nie jest pewne. To były takie derby drugoligowych drużyn - kibice się jarają, reszty raczej nie obchodzi, kto dokładnie załapie się na brukselska synekurę.
    PiS zmienił wszystko. Bo PiS ma plan i PiS-owi naprawdę zależy.
Po pierwsze prezes chce nieć siłę, gdy przyjdzie do montowania w PE eurosceptycznej koalicji. Liczy się każdy mandat, bo w skali Europy zanosi się na remis. Prezes już wie, że formalnego polexitu nie uda mu się przeprowadzić, wiec razem z jemu podobnymi chce UE jeśli nie rozmontować od środka, to przynajmniej osłabić wszelkie bezpieczniki, ograniczające jego władzę. Przede wszystkim zmarginalizować europejskie sądownictwo. Po drugie ustanowić rządową kontrolę nad przepływem kapitału. Po trzecie "zakneblować lewaków", żeby z jakimiś równościowymi głupstwami nie wyjeżdżali. Po piąte przywrócić kontrolę na granicach, bo ci straszni uchodźcy bez nadzoru się pętają. Przy okazji PiS będzie musiał przystać na ograniczenie swobodnego przepływu siły roboczej, bo co prawda prezes tego nie chce, ale wszyscy potencjalni koalicjanci pragną tego bardzo i taka będzie cena kompromisu. Słowem prezes planuje zastąpienie UE jakąś bezsilną i bezzębną Ligą Narodów.
    Niemniej ważny jest dla PiS aspekt wewnętrzny. Zwycięstwo, rozumiane jako największa ilość zdobytych miejsc, zostanie potraktowane jako mandat, do dalszego prowadzenia antyunijnej polityki i jak przeciwwagę do prounijnych sondaży. A w pisowskim elektoracie jest co najmniej milion twardych zwolenników wyjścia. Ci ludzie muszą coś dostać, bo inaczej się obrażą i zostaną w domach w czasie wyborów parlamentarnych.
    No i jest jeszcze psychologia i propaganda. PiS musi ogłosić "kolejne wygrane wybory", bo inaczej pisowski aktyw zniechęci się i straci motywację. No i labilni zwolennicy utwierdzą się w swoim pierwotnym wyborze. Przegrana może - choć nie musi - odpalić regres poparcia.
    Dlatego musimy mieć Wspólną Listę.

Powyższe tłumaczenie oczywistości kieruję do biedroniowców. Nagminnie mylą się im wybory europejskie z parlamentarnymi, a jak się nie mylą, to traktują eurowybory jako plebiscyt popularności lidera, albo rozpoznanie walką. Nie dociera do nich jaki kanał mogą sobie i nam wszystkim zafundować. Szanowny panie Biedroń. Albo będzie Wspólna Lista ("Europa" to dobra nazwa), albo będzie IV RP level master. Taka jest alternatywa.



09:53, starszy58
Link Komentarze (8) »
sobota, 19 stycznia 2019

   To nieprawda, że nie wiadomo, kto zaczął. Wiadomo dokładnie i precyzyjnie. Przed wyborami 2005 między PiS i PO panował pakt o nieagresji, a POPiS był w zasięgu ręki. Gdy Jarosław Kaczyński podjął decyzję o agresywnej kampanii, po stronie platformerskiej zapanowała konsternacja. Przecież to SLD miało być wspólnym wrogiem. Platformerski sztab naprawdę nie wiedział co zrobić z pisowskimi kłamstwami i manipulacjami skierowanymi przeciw PO. Nie zrobili nic. Przegrali. Strategia prezesa okazała się na moment zwycięska. 

   Zaraz po wyborach prezes przemienił się z powrotem w baranka. Zaprosił "przyjaciół z Platformy" do negocjacji o koalicji, a pisowcy tłumaczyli, że to tylko kampania i to takie tam przekomarzanki były. Platformersi z ociąganiem do negocjacji przystąpili. Nawet już zaczęli się dzielić stanowiskami, gdy platformerskie doły stanęły okoniem. Szeregowi działacze gadki o kampanii nie kupili. Czuli się obrażeni. Czuli się frajerami. Czuli wściekłość. Do negocjatorów poszła potężna informacja zwrotna. Owszem, może się i dogadacie. Ale my was na taczkach wywieziemy.

   Po klęsce negocjacji prezes był autentycznie rozżalony. Nie tak miało być. Przecież się udało. Wygrał i spodziewał się hołdów. Nawet przez moment nie widział swojej winy. Podejrzewał PO o ciemne motywy. Już wtedy jego wrodzona paranoja zaczęła się wzmagać. 

   Dalej było to co było. Przegrane wybory 2007, katastrofa, odejście każdego, co sensowniejszego pisowskiego lidera. Pis z każdym rokiem coraz bardziej przechodził na ciemną stronę mocy. Kluby Gazety Polskiej zaczęły organizować seanse nienawiści na masową skalę, narastał smoleński obłęd zamachowy, a nienawistnicy wszelkiej naści zaciągali się pisowskiego, sieciowego wojska. Owszem - akcja rodzi reakcję. W odwecie zaczęliśmy jechać po PiS-ie. Ale nawet przez moment nie było symetrii. Byliśmy zbyt ciamajdowaci i zbyt spętani skrupułami ("nie możemy przecież być tacy sami") i zbyt spętani polityczna poprawnością.

    W kampanii dwa piętnaście prezes poszedł na całość. Jego ludzie zdefiniowali każdego frustrata, każdego fanatyka i każdego roszczeniowca i każdemu coś obiecali. Do tego doszedł diabelski fart i nagle wylądowaliśmy w państwie PiS.

    I nagle przestała to być kwestia polityki. Zaczęło się starcie cywilizacji.

    Stefan Chwin ma rację. Mowa nienawiści jest rzeczą wtórną. Jest pochodną rzeczywistego i głębokiego podziału. Formacja rządząca zanegowała podstawy liberalnej demokracji i europejską przynależność mojego kraju. W to miejsce usiłuje narzucić zaściankowość i kołtuństwo. Szowinizm i antysemityzm. Etatyzm i powrót państwowej własności. Robi tak, bo już nie może inaczej. Wisi bowiem na ludziach, którym taka polityka się podoba. Obudzili demona i muszą robić to, co demon każe. Może zresztą robią to, co im w duszy gra. Nieważne. Geneza jest już sprawą drugorzędną.

    W tej sytuacji apele o pojednanie, a co najmniej o zaprzestanie  owej mowy nienawiści są naiwne. Nie mam zamiary ich słuchać, bo bronię mojego kraju przed cywilizacyjną katastrofą. Przed bezprecedensowym regresem. Bo wrzaskliwe, nieudaczne i pazerne państwo pis budzi moje najwyższe obrzydzenie. Bo poddanie się dyktaturze ciemniaków zabiłoby nadzieję na lata.

A ja - Starszy - nie mam już czasu i cierpliwości.



18:57, starszy58
Link Komentarze (17) »
niedziela, 13 stycznia 2019



Bezinteresowna nienawiść do Owsiaka, jaka ulewa się z pisowskich komentatorów, jest w tym roku wręcz obsceniczna.
Ja się nie dziwię. Pisowcem zostaje się nie bez powodu. Trzeba do tego być śledziennikiem, upatrującym przyczyny wszystkich własnych (mniemanych) nieszczęść w spiskach i wrogiej działalności ciemnych sił. Trzeba nienawidzić wszystkiego co obce, lub choćby odbiegające od powiatowego standardu. Trzeba mieć głowę pełną głupich i prostackich recept na wszystko.
Więc radosne, kolorowe, wspólnotowe i niewykluczające przedsięwzięcie Owsiaka po prostu musi doprowadzać przeciętnego pisowca do szału.Dodatkowo jest to przedsięwzięcie dobrze zorganizowane i skuteczne. Pisowski nieudacznik czuje podświadomą zazdrość.
Nic więc dziwnego, że krzykliwie ubrany, zachrypnięty Owsiak, z tym jego "róbta co chceta" to dla pisowca gość (jak osiołek Porfirion*) podejrzany

* Teatrzyk Zielona Gęś - K.I. Gałczyński



     

07:50, starszy58
Link Komentarze (11) »
piątek, 11 stycznia 2019



   Słyszałem, że Schetyna zaproponował Kosiniakowi Kamyszowi kandydowanie na prezydenta. To takie w mniemaniu Schetyny chytre zagranie. Spacyfikować jednocześnie dwóch konkurentów na raz. No cóż, Schetyna to taki chłopek roztropek. Mentalność powiatowego działacza każe mu się w takich gierkach lubować. Nic dziwnego, że fora pisowskie wypowiadają się o Schetynie ciepło. Ozdobiony czerwoną kokardą prezent dla prezesa.
   Tak naprawdę liderowanie Schetyny to dla opozycji jedna wielka klęska. Najbardziej nieudaczny rząd III RP ma się dobrze, opozycja rozbita i skłócona, a idiotyczne wota nieufności, które Schetyna urządza, budzą tylko politowanie. I nieprawdą jest, że Schetyna zapobiegł dekompozycji PO. PO trzyma się w kupie z powodu zewnętrznego ciśnienia i wewnętrznego przekonania, że trzeba być razem mimo wszystko. Co jest wart Schetyna jako "sprawny przewodniczący" pokazał nam Dolny Śląsk. Osobiście, własnymi łapkami, koleś doprowadził tam do organizacyjnej kompromitacji jeszcze przed wyborami. 

   Nie wiem, czy nie jest za późno. Ale jak platformersi czegoś nie zrobią, to widzę czarno.



12:59, starszy58
Link Komentarze (10) »
piątek, 28 grudnia 2018



Bo wy żadnych argumentów nie macie! - triumfalnie oznajmił znajomy pisowiec, gdy odmówiłem uczestnictwa w kolejnej nawalance.
Ależ mamy robaczku. Tyle, że my nie od tej samej małpy jesteśmy. I wiemy, że kopanie się z pisowskimi przekazami dnia (które tak pięknie recytujesz), to zajęcie jałowe. Już skumaliśmy, że wszystko, co przerasta swoją złożonością budowę cepa, twojej percepcji umyka. Może i znasz słówko "wieloaspektowość", ale to pojęcie nijak nie przekłada ci się na historię i politykę. Twój świat jest prosty. Prostacki rzekłbym. Twoim nieszczęściom (w większości wydumanym) winna jest UE, złodzieje z PO, no i oczywiście Żydzi. Żydzi nawet przede wszystkim, bo przeciw Prawdziwym Polakom Katolikom nieustannie spiskują. 
A pisowska władza jest emanacją twoją i tobie podobnych. Fartem ślepej kury dostali samodzielna większość, niebywałą koniunkturę gospodarczą i kiepską opozycję. I w tej luksusowej sytuacji są na najlepszej drodze do przerżnięcia wszystkich następnych wyborów. Bo obsesje i wiara w spiski, połączone z niekompetencją i przekonaniem o własnej nieomylności, to grubo za mało, by poradzić sobie ze skomplikowaną rzeczywistością. 
Ty sobie wszelkie pisowskie klęski znakomicie tłumaczysz, a niektóre masz wręcz za sukcesy. Sądy, szkoły, służba zdrowia, stadniny, M+, przekop, elektromobilność, słynna stępka promu, co nigdy nie powstanie, prokuratura, co zamiast łapać aferzystów poszła na L4 i cokolwiek, czego się PiS tknął - wszystko spieprzone, ale nie dla ciebie. Ty bezrefleksyjnie łykasz pisowską narrację.

No to o czym niby mamy dyskutować? Odrzucamy was, bo to kwestia rozumu i przyzwoitości. Kwestia smaku.



11:45, starszy58
Link Komentarze (8) »
piątek, 21 grudnia 2018



Kolejny nawiedzony katolik zapragnął mi uświadomić, że Święta Bożego Narodzenia nie są moje, bo to ich Bóg się urodził. Więc mi - zdeklarowanemu ateiście - nic do tego. Do pracy powinienem iść. 
Jest dokładnie odwrotnie. To katoliccy oszuści ukradli to święto nam, ludziom północy. Fałszując przy okazji datę urodzin swojego proroka, który jak wiadomo urodził się w marcu. Druidzi wybudowali Stonehenge, Skandynawowie obchodzili Jul, a Słowianie Gody w czasach, w których o chrześcijańskiej sekcie nikomu się jeszcze nie śniło. A przecież i oni adoptowali jeszcze starsze wierzenia. Bo na naszych szerokościach geograficznych przesilenie zimowe jest ważne. Bodaj, czy nie najważniejsze. Ten moment, gdy dzień zaczyna rosnąć, niesie bowiem w sobie potężną dawkę optymizmu.
Więc ja zimowe solstycjum obchodzę. I tradycyjnego anturażu wcale nie unikam. Przynoszę z targu wiąchę świerkowych gałązek, bo lubię ten zapach. Robię śledzie i kompot z suszu. Dzieci zjeżdżają ze świata i składamy sobie życzenia. Słuchamy kolęd, bo są obiektywnie piękne. Nawet czasami łamiemy się opłatkiem, jak przypadkiem ktoś opłatki przyniesie. 
Tyle, że nadęty wielebny nie jest nam do tego potrzebny.
A z tej okazji, że Słońce znowu pokonało Ciemność, życzę wszystkim - chrześcijanom też - fartu w życiu i dokonywania samych dobrych wyborów.

                                                                                                           Starszy



11:34, starszy58
Link Komentarze (6) »
piątek, 02 listopada 2018

 Jest. Ale nie jest nikomu nic winna. Nie ma długów i kredytów.

Nie ma poglądów politycznych, nie należy do żadnej partii. Nie kandyduje w wyborach, nie głosuje.

Nie ma domu. Nie wynajmuje mieszkania. Nie ma NIP-u ani PESEL-a.

Nie ma „ajfona” ani laptopa. Nie prowadzi bloga, nie ma konta na FB, nie twittuje.

Nie ma majątku. Nie analizuje przeliczników walut. Nie drży o kurs akcji.

Nie wystawia faktur. Nie żąda wynagrodzenia, nie domaga się łapówek. Nie płaci podatków. 

Jest non-profit.

Nie lekceważy nikogo i nie ustala hierarchii. Nie zadaje pytań i nie oczekuje wyjaśnień. Nie przyjmuje wniosków, skarg i zażaleń. Jest sprawiedliwa.

Nie ma samochodu i nie ma prawa jazdy, nie korzysta z usług linii lotniczych. Dociera wszędzie.

Pojawia się – dla jednych – zbyt wcześnie a – dla innych – zbyt późno. Ale nigdy za późno. Bywa, że przychodzi nie w porę. Lecz nigdy się nie spóźnia, zawsze przychodzi punktualnie: co do minuty i sekundy. Nigdy nie zawodzi.


Jest obietnicą.

Jesteśmy umówieni...

 

(z bloga "Muzeum tortur intelektualnych)

06:43, starszy58
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 października 2018

    Szli po samorządy. Dobra zmiana pragnęła tych liczonych w tysiącach stanowisk. A to miał być tylko zwycięski przystanek. Pisowski desant w Parlamencie Europejskim miał w koalicji z innymi, im podobnymi lunatykami, rozsadzić od środka UE. Władza prezesa miała być nieograniczona. Bruksela wreszcie poznałaby swoje miejsce. A dalej następna kadencja, następny posłuszny prezydent i wreszcie jedynie słuszna - narodowa i katolicka - nowa konstytucja.

    Przed wyborami pisowskie fora były pełne optymizmu. Mieli wreszcie zrobić koniec z lewakami, pedałami, niemieckimi pachołkami, totalną targowicą i generalnie z wrogami i zdrajcami sprawy narodowej. Suweren po prostu musiał widzieć co dobre, po tym straszliwym wysiłku pisowskiej propagandy i po rozdaniu pożyczonych miliardów.

    Suweren okazał się niegodny. Blitzkrieg pisowski ugrzązł na przedmieściach miast, a wieś wbiła nóż w plecy.

   Jeszcze mają wszystko. Sejm, rząd, prezydenta, TV, tysiące synekur... Ale stracili impet, wyczerpały się im rezerwy, a sojusznicy nerwowo rozglądają się dookoła.

    Stalingrad.



11:52, starszy58
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
NAPISZ DO MNIE
Email me