piątek, 18 listopada 2016

   Tak się złożyło, że przyplątała się autorowi (gdzieś w okolicach Święta Niepodległości) grypa straszliwa, z takich co to się o testamentach i sprawach wiecznych przemyśliwuje. Dosyć się wtedy świat doczesny staje obojętny. Może nie całkiem, ale taki na przykład wybór Trumpa autor wziął za koszmar śniony w malignie. 

   Takie przypadłości oczywiście przechodzą. Wte, albo we wte. Tym razem przeszło wte. Oznacza to ostrożny powrót do rzeczywistości. Kto wie, czy maligna, wredna siostra haju, nie byłaby lepsza.

  Najpierw zadzwoniła córcia z pytaniem, czy wiem że niejaka Pielucha chce mnie deportować, a to z uwagi na chroniczny ateizm. Nie wiedziałem, ale sprawę obiektywnie zbadałem. Raczej posłance wierzę, że nie chce ruszać obywateli polskich, tylko lud napływowy. Poległa jedynie w starciu z pięknym polskim językiem, co się inteligentom 25%-owym nagminnie zdarza. Tak, czy siak jest skończoną idiotką, bo pomysł lojalek dla niekatolików tylko w takim umyśle mógł się zrodzić. No i adwersarze pani poseł maja rację nazywając ją faszystowską kurwą, na co się skarży. Ale żeby jakoś specjalnie odbiegała od pisowskiej normy, to nie.

   Przewijając wiadomości wstecz trafiłem na wyniki wiekopomnego głosowania, przywracającego poprzedni wiek emerytalny. No to muszę powiedzieć było zaskoczenie. Do końca nie wierzyłem, że okażą się dobrozmianowcy takimi głupkami. Trzy lata do wyborów, poprzednicy wzięli na siebie wysoce niepopularne, lecz konieczne decyzje, wystarczyło się wykręcić jakoś. A tu proszę. Już nawet nie następcom, ale sobie zakładają pętle na szyję, bo to da potężny koszt bezpośredni już w 2018r., a koszt pośredni daje już dziś, o czym dalej. Tu trzeba przyznać, że i opozycja populistycznie ściemnia. Czepili się głodowych emerytur (co jest oczywiste) a ani się nie zająkną o najważniejszym, czyli zawaleniu się systemu o dobre trzy lata wcześniej, niż wynika z rachunku. 

   Tak naprawdę dobijką jest pakiet nudnych cyferek. Franek po 4,15, a złoty najsłabszy w regionie. Rentowność obligacji dziesięcioletnich - 3.5%. Skok o pięćdziesiąt punktów bazowych po uchwaleniu obniżki wieku emerytalnego. Wzrost PKB rok do roku za trzeci kwartał - 2.5%. To 0.4% mniej od najbardziej pesymistycznych przypuszczeń.

    Zjazd po równi pochyłej ruchem jednostajnie przyspieszonym.

    Prezes tropi spisek antypisowskiego biznesu, Antoni szykuje pisowskie sztafety szturmowe, a pisowscy trole wypisują bzdury tak niebywałe, że nawet pisowski lud zaczyna drapać się w głowę. Ale nawet masowe wykopywanie trupów nie zasłoni oczywistej prawdy. W ramach dopieszczania Suwerena PiS poszedł na wojnę z Nadsuwerenem. Nadsuweren nazywa się Matematyka. Nadsuweren wygrywa zawsze i wszędzie. Ostatnio odniósł spektakularne sukcesy w Grecji i Wenezueli, a wcześniej w Argentynie (pół wieku biedy i nieszczęścia).

   Ten, kto śni koszmary przy wysokiej gorączce, może się pocieszać, że się obudzi. Koszmarna rzeczywistość zaś trwa i trwa.

10:07, starszy58
Link Komentarze (27) »
niedziela, 30 października 2016

    Kiedyś było tak. Przyjeżdżał wąsaty mąż kuzynki - wujek idiota - na rodzinną uroczystość i tonem nieznoszącym sprzeciwu oplatał głupoty. A to o spisku żydowskim w Brukseli, a to o dobrobycie gierkowskim, a to o "rozkradzionym znakomitym przemyśle". Towarzystwo zażenowane milczało, bo jak tu powiedzieć kosmicie, że jest kosmitą. Wujek się brakowi aplauzu dziwił, bo u nich w Radomsku podlewana dyskusja potoczyła by się wartko, a jeden drugiego przebijał by przykładami spisku, złodziejstwa i pleniącego się żydostwa. 

   Przeradzająca się masowo w klasę średnią inteligencja wujka lekceważyła. Ulegała temu samemu złudzeniu co on zresztą. Skoro "wszyscy" są za Europą i liberalną demokracją, to reszta musi być marginesem. A wujek też miał się za większość.

   Wujkowie w poszukiwaniu podobnej im obskurnej reprezentacji politycznej miotali się od Millera do Leppera, zahaczając po drodze o Tymińskiego. Ostatecznie wylądowali w PiS-ie. Teraz kosmicznym przypadkiem rządzą. To znaczy nie oni osobiście. Na to są za ciency. Ale ich przedstawiciele są zakładnikami prostactwa i głupoty tych ludzi. Zrobiło się kiepsko.

    Nie gadaliśmy z nimi, gdy był czas, bo nie byliśmy w stanie zniżyć się do ich poziomu. Lekceważyliśmy ich licząc, że jakoś to będzie i jakoś rzeczywiście było. Obrażaliśmy ich i wyśmiewaliśmy ich głupotę. Teraz nas nienawidzą. I zarazili tą nienawiścią swoich durnowatych potomków. To silna emocja. Indukuje też kontremocje. 

   Nazwali nas zdrajcami, złodziejami i mianowali Żydami. (Swoich etnicznych Żydów mianowali oczywiście Polakami). W zamian dostali wyrafinowany, głęboko raniący hejt, a dla zupełnych prostaków zaserwowaliśmy hejt prostacki. A rozum całkiem wymiękł.

   Bo teraz rację się nie liczą. Elektoraty są zamurowane. Przepływów między plemionami nie ma, a podziały przechodzą na następne pokolenia. O zwycięstwie decydują możliwości mobilizacji.  Wygramy, bo mamy większe, a nie dlatego, że mamy rację.

   Nie sądzę, by mogło potoczyć się to znacząco inaczej. Ludzie są ludźmi. Zachowują się po ludzku, czyli wrednie, a wpływ świętych i mądrych jest umiarkowany. Podobnież łatwo się wygrywa przeszłe bitwy, ale nie tę. 

   W efekcie wujek więcej nie przyjedzie. Może spotkamy się przypadkiem na cmentarzu. Udamy wtedy, że się nie znamy. Ciotka kuzynka będzie nieszczęśliwa. Tyle wesel, chrzcin i pogrzebów pozostanie nieomówione. 

   Może i są to uzasadnione i nieuniknione straty. Ale akurat dzisiaj robi się przykro.

08:35, starszy58
Link Komentarze (18) »
sobota, 22 października 2016

    Deszcz nie ustaje. Plany pilnych robót zewnętrznych zastąpiło gotowanie zupy kartoflanki. Coś dużo wyszło. Zanosi się tydzień na kartoflance. Buldog Misiek z nudów odgryzł pałąk od kosza na drewno kominkowe. Nawet go rozumiem. Sam bym coś odgryzł.

    Znajomy zapytał się, co sądzę o komisji smoleńskiej. Strasznie był wzburzony. Jako, że nic nie sądziłem, odpaliłem wystąpienie wiadomego ministra. Błąd. Antoni Dać Małpie Brzytwę Macierewicz strasznie osłabił moją wiarę w ludzkość jako gatunek. Nasz genotyp musi być nieźle spierdolony, skoro tacy osobnicy dożywają późnego wieku.

   Lapka zalały reklamy i to takie, które ciężko wykasować. Poprosiłem potomstwo, by namierzyli tych cwanych gości, tobym ich sobie pozabijał. Myślę, że trochę poprawiło by mi to humor. Potomstwo się wykręca.

   CETA upadła, lądownik marsjański się rozpierdzielił o glebę, lewe tylne łożysko szumi. Misiek odgryza nogę od swojego fotela.

   A do wyborów jeszcze trzy lata.

15:20, starszy58
Link Komentarze (10) »
niedziela, 16 października 2016

    W wyniku co najmniej dwudziestu lat negocjacji powstał dokument o objętości 1500 stron. Mam szczerą nadzieję, że ktoś to przeczytał w całości. Ja nie. Znam tylko omówienia i streszczenia. Jestem za, bo ludzie którym ufam są za.

   No i są inne poważne przesłanki. Po pierwsze półmózgi od Kukiza są przeciw. Czyli takie coś po prostu nie może być złe. Te nieskażone myśleniem matołki raczej rzeczywistości nie ogarniają. A czego nie rozumieją to nienawidzą. Od razu ogłosili, że symbol wszelkiej niegodziwości, czyli Soros, maczał w tym palce, a on jak wiadomo niczego tak nie pragnie, jak zniewolenia Polaków i w ogóle wszystkich biednych ludzi.

   Po drugie - to już było. Już raz weszliśmy do strefy wolnego handlu. Do Unii Europejskiej. Gdyby proroctwa kukizów z tamtego czasu miały się spełnić, to już dawno bylibyśmy pustynią z przemykającą od czasu do czasu opłotkami furmanką, ciągniętą przez zabiedzonego konia. A napisy wszelkie byłyby po niemiecku. 

   Poważnie mówiąc Wolny Handel to gra o sumie dodatniej. Można oczywiście stracić, jak w każdej grze, ale trzeba być do tego prawdziwym debilem. Polacy udowodnili, że w takie gry wygrywają.

   W tej sprawie stoję w jednym szeregu z pisowcami, co jest dziwne i niepokojące. Głupio się z tym czuję. W stanowisku PiS wyraźnie czuć rękę Morawieckiego, bo świadomość pisowskiego elektoratu raczej kazałaby CETA zwalczać. Więc i na tym PiS politycznie straci, choć w słusznej sprawie działa. Ale tak wygląda zawsze zderzenie populistów z rzeczywistością. Jak się gra na emocjach ciemnego ludu i na ciemnym ludzie opiera siłę polityczną, to się wpada w pułapkę bez wyjścia. I bardzo dobrze.

    Zwolennicy i animatorzy porozumienia jak zwykle zaspali propagandowo. W sieci zaroiło się od bredni i kłamstw w tej sprawie i nie było początkowo nikogo, kto by to wszystko wyjaśniał i prostował. Mimo to Kukiz na swoich protestach tłumów nie miał. Dosyć to budujące.

    Tak naprawdę CETA, czyli porozumienie z Kanadą, to tylko pilotaż przed TTIP. Porozumienie ze Stanami to dopiero duża rzecz. Ciekawostka jest taka, że negocjacje stanęły, bo to Jankesi wymiękli. Przestraszyli się ekspansji europejskich firm, zwłaszcza stających do rządowych przetargów. Fajnie jest być Europejczykiem.

    Navigare necesse est. Ale tak naprawdę prawdziwie konieczny jest handel.

18:11, starszy58
Link Komentarze (26) »
wtorek, 04 października 2016

Polka Walcząca

   W sobotę wyglądało na to, że będzie jak zawsze. Ot wiecyk tam czy tu, organizowany przez tą samą ekipę co zwykle. Dodatkowo w poniedziałek lunęło. Pisowcy zatarli łapki. Przedwcześnie.

   Sam nie wiem, co spowodowało, że wulkan się przebudził. Pewnie jak zwykle był to nieprzewidywalny i złożony zbieg okoliczności. Ale tak to bywa. Ilość czynników sprawczych przekracza masę krytyczną i nagle obojętny, zajęty dotąd swoimi sprawami człowiek czuje, że musi. Bierze parasol i idzie w deszcz. I nie po to, żeby się wykrzyczeć i rozładować. Idzie, by pewne sprawy wreszcie załatwić. 

    Istotą Czarnego Poniedziałku nie były wiece. O potędze tej demonstracji zdecydowała ta szara myszka, która zaskoczyła samą siebie ubierając z premedytacją czarną bluzkę. Potem z pewną taką nieśmiałością (i z obawą, czy się nie wygłupi) zdjęła w pracy płaszcz i odetchnęła z ulgą. Dookoła były siostry.

   Reszta to kwestia czasu. Te kobiety - dotąd apolityczne i niegłosujące - zasilą nieuchronnie antypisowski elektorat. Skrystalizują przekonania, przejmą, lub odrzucą hasła i w przyszłych wyborach wywindują lewicę lub liberałów. Być może oglądamy początek końca ery nadreprezentowanej opcji konserwatywnej.

   Pisowców zatkało. Dopiero gdzieś koło północy sklecili przekazy dnia, zmobilizowali wojsko, odpalili plusujące boty i przystąpili do kontrofensywy. Niezdarnej i głupiej. To nie my! - wrzeszczeli. To projekt obatelski. Jakieś Ordo cośtam. Te gamratki z piekła rodem histeryzują. Wrogowie je przekabacili, a one - bezmózgie idiotki - dały się oszukać. A w ogóle to garstka nieliczna i o co ten krzyk. Na szybko nic lepszego nie wymyślili. Powielili tylko antykodowe kalki.

  Pisowcy mają kłopot. Kapitał polityczny PiS to obecnie 5 milionów głosów. Prolajferzy to z tego około jedna piąta. Prezes doskonale wie, że bez ich głosów leży, a następny Marek Jurek oskarży go o zdradę bez skrupułów Obrońcy zygot to większe przypały niż smoleńscy. Po prostu musi im dać jakiś ochłap. Choćby delegalizację "aborcji eugenicznej". Prezes głupi nie jest. Zaprojektował akcję rozmycia sprawy w komisjach, niekończące się procedowanie dwóch projektów, i wreszcie - gdy piana opadnie - ogłoszenie kolejnego "trudnego kompromisu". Mogło się udać, ale nadgorliwcy zawalili sprawę. Uwalili projekt liberalny. Wysłali dziesiątki tysięcy na ulice a wkurzyli miliony. Teraz po prostu rozkosz patrzeć, jak prezesowe popychadła się wiją. Taki Waszczykowski pracowicie przekracza granice autokompromitacji, grilowany w kolejnych telewizjach. Ma przechlapane, bo został praktycznie sam. Inni się ukrywają jak mogą.

  Ale to i tak nic w porównaniu z katastrofą platformersów.  Oto biedny idiota Schetyna ogłosił twarde pragnienie wpisania starego kompromisu do konstytucji. Kompromisu, dla którego poparcie topnieje jak śnieg w maju, bo logika walki jest żelazna. Sieć wali w PO ze wszystkich możliwych stron, a te fujary nawet się nie odszczekują. Jak można aż tak nie słyszeć i nie widzieć. Teraz ten "kompromis" mogą sobie w dudę wsadzić.

   Damy W Czerni stały się spokojne i pewne siebie. Łajza Nie Zabijajcie Nas Waszczykowski - nieoceniony palant - mówi, że to żadne damy, bo malują obsceniczne plakaty, rzucają kurwami (prawda) i w kółko opowiadają o swoich cipkach. Ale to właśnie spokój i pewność racji czyni damę damą. A że stare zboki się czerwienia to tylko fajnie. Pisiaki mówią, że to tylko garść profesjonalistek z wielkich miast, a takie np. Podkarpacie murem stoi za życiem. Sieć mówi co innego. Kobiety z całej Polski trzymają kciuki za sukces "lewackich zdzir". Nawet bowiem gospodyni z Mszany zna życie i wie, że może trafić na nią. Pewnie się do tego nie przyzna proboszczowi, bo taka to gmina, ale swoje wie.

   Jestem Starszy i w swoim życiu oglądałem parę takich przesileń, co zmieniały historię. Z reguły większość się ich nie spodziewała. Upadł realny socjalizm, postpezetpeerowska lewica odzyskała władzę, straciła ją, Platforma rozniosła PiS w przedterminowych wyborach, wbrew wszelkim trendom przegrał Komorowski. Wszystko to wiązało się z gwałtowną zmianą w głowach milionów.

     Jest prawdopodobne, że nadchodzi kolejne przesilenie.

09:18, starszy58
Link Komentarze (28) »
niedziela, 02 października 2016

   Zanim zacząłem pisać ten tekścik zrobiłem niesłychanie trudną rzecz. Założyłem dobrą wolę i entuzjazm wicepremiera. Mało tego, postawiłem się na jego miejscu i przyjąłem do wiadomości jego ograniczenia zewnętrzne.

    Kiepsko wyszło.

    Może się nie znam, może nie umiem wymyślić jakiś genialnych myków, ale nie widzę sposobu na obejście pisowskiej rafy założycielskiej, czyli 500+. Morawiecki, podobnie jak ja, nie bardzo wierzy w interwencję popytową, co nie jest dziwne, jak się ma przed oczyma przykład Grecji i Wenezueli. Raz na zamkniętym spotkaniu o tym towarzyszom pisowskim opowiedział, co skończyło się dementi i samokrytyką. 500+ jest święte i teraz koleś popiera je w każdym wystąpieniu. Ale gdy ma się pomysł na megainterwencję inwestycyjną, to te sto miliardów przez cztery lata ma znaczenie kluczowe. Wyczerpuje bowiem do dna możliwości podniesienia deficytu, bez wejścia z powrotem w procedurę nadmiernego deficytu, co byłoby wizerunkowo katastrofalne. Sprytnie działając można by te sto miliardów lewarować nawet do pół biliona, ale lewarować nie ma co. Za to te pieniądze - w całości pożyczone w niemieckich bankach średnio na trzy procent - dały kopa importowi konsumpcyjnemu. Pieniądze, które będą w bólach musieli oddać polscy podatnicy, teraz płyną szerokim strumieniem do azjatyckich fabryk, hoteli na południu i do właścicieli używanych samochodów w całej Europie.

     Stąd rozpaczliwy pomysł superopłacalnych obligacji dostępnych za pieniądze z 500+. Wszystko lepsze od dotowania chińskiego przemysłu kosztem potomków. 

    No i jeszcze jedno. Jakiś czas temu zdawało się, że Polska na stałe wyszła z ujemnego bilansu obrotów bieżących, czego się nie spodziewałem i z czego byłem naprawdę dumny. To się właśnie skończyło. Wróciliśmy do smutnej normy  i roli importera netto. Żałosne.

   Teraz Morawiecki puszcza slajdy i obiecuje przedsiębiorcom różne fajne rzeczy, jak choćby ograniczenie wymogów w tworzeniu funduszy socjalnych (co na to drugi Duda?). Ale najważniejszego, czyli ograniczenia fiskalizmu obiecać nie może, bo dramatycznie potrzebuje kasy. Właśnie wyszło, że podatek bankowy, handlowy i uszczelnienie systemu VAT znaczących sum nie przyniosą.

   Tyle wstępnie o pieniądzach. Samo meritum owej megainterwencji inwestycyjnej, czyli powołanie państwowych czeboli, które podbiją świat a to rakietami, a to elektrycznymi samochodami, a to czymś, co genialni inżynierowie maja w szufladach, ale wstydzą się przyznać (stare playboye?) brzmi karykaturalnie. We wszystkich znanych historii przypadkach trwały boom inwestycyjny polegał na spontanicznym działaniu dziesiątków tysięcy przedsiębiorców na tysiącu frontach. To pchani rządzą zysku prywaciarze, wspomagani kredytem i giełdą, animowali rozwój, tak złożony, że nie do ogarnięcia przez urzędników. Mylili się, bankrutowali, ale często byli autorami przełomów ważących na losach krajów, a czasami świata. A teraz na czele państwa stanęli ludzie o mentalności dyrektora socjalistycznego przedsiębiorstwa. I o takich horyzontach umysłowych. Brną w szczegóły, sprawdzają stany magazynowe trwonią czas na usprawnianie pracy tokarza. Zgubili z oczu całość, a właściwie nigdy tej całości nie ogarnęli. Skończy się tak, że powołają superagencje, Najwyższe Rady Narodowo Przemysłowe i stworzą kilometr sześcienny programów i analiz. Bo kasy starczy tylko na te synekurki i zleconka. Na koniec wylądują tam, gdzie ich miejsce. Na śmietniku historii.

   To, jeśli będziemy mieli szczęście. Oczywiście na śmietniku wylądują tak, czy siak. Jeżeli wcześniej tylko się nachapią, to pół biedy. Nie pierwsi, nie ostatni. Gorzej, gdy kierowani głupotą, politycznym ADHD i (a niech tam) jakąś formą idealizmu, spróbują coś zrobić.

   Tutaj nie mogę się powstrzymać przed wpleceniem wątku budowlanego.  W marketach budowlanych można z reguły nabyć tanią spawarkę. Świetnie nadaje się do pospawania taczki, łopaty czy poheftowania tego i owego. Ale nie jest to sprzęt profesjonalny, bo przy dłuższej pracy się przegrzewa. Włącza się wtedy bezpiecznik termiczny i trzeba wtedy czekać, aż sprzęt ostygnie. Taki termik łatwo obejść na krótko. Jakiś czas można płynnie pracować, a potem oddać urządzenie na złom. W rządzie odpowiednikiem takiego bezpiecznika jest minister finansów. Właśnie jego stanowisko zostało praktycznie zlikwidowane. Teraz cała władza jest w ręku szalonego spawacza. Jeżeli postanowi urzeczywistniać swoje fantazje od świtu do nocy, to jesteśmy w czarnej dupie. 

   Plan Morawieckiego może skończyć się tym, że wylądujemy na złomowisku świata.

09:20, starszy58
Link Komentarze (17) »
niedziela, 25 września 2016

   Trzeba by doprecyzować, że badania fokusowe. Próba bowiem jest niewielka, ale reprezentatywna. Nie ma wśród badanych działaczy, bo to oddzielna bajka, jedynie zdeklarowani zwolennicy. Czego? No przecież nie partii PiS jako takiej. Tym bardziej nie pisowskiego programu, bliżej pisowskiemu ludowi nieznanego. Wyekstrahować jednak można z gamy poglądów, przesądów i przekonań owego ludu zbiór wspólny. Minimum, które każe oddać głos na "dobrą zmianę".

  Po pierwsze - wszyscy kradną. 

  Po drugie - Prezes nie kradnie. 

  Takie przekonania biorą się stąd, że elektorat pisowski sam by coś podprowadził, lub wziątkę pobrał gdyby miał okazję, więc sobie wykombinował że ci na górze to dopiero złodzieje muszą być. No i dla zdrowia psychicznego lud musi mieć jednego sprawiedliwego. Prezesa fart, że na niego padło, ale i zasługa, bo tak prosto gada, że idzie zrozumieć, a jak trzeba to i mądralom po mądralińsku odszczeknie. Z punktu pierwszego wynika ciekawa rzecz. Lud wcale się nie zdziwił i nie oburzył, że się pisowska elita rzuciła nachapać. Jak wszyscy to wszyscy. Lud jest spokojny, bo przecież jest prezes pan, który i swoich kolesiów weźmie za mordę. Dobrze jest. Dlatego akcja "Misiewicze" ma i będzie miała umiarkowany odzew.

   Trzecią cechą wspólną ludu pisowskiego jest to, że ów lud raczej się w życiu nie naczytał. Owszem - naoglądał się Jaworowicz, nagadał przy wódce, ale żeby oczy sobie psuć, to nie. Stąd pojęcie "wieloaspektowość" dla ludu pisowskiego nic nie znaczy. To z jednej strony dla prezesa dobrze, bo wystarczy łopatologiczna propaganda, czym głupsza tym lepsza, aby poparcie utrzymać, ale z drugiej strony kiepsko, bo jak się rządzi to ta wieloaspektowość z każdej niemal sprawy wyłazi i lezie rządzącym jak świnia w szkodę. A później weź i prostaczkom wytłumacz. I to rzeczywista mina, bo nic tak ludzików nie drażni, jak pokręcone wywody i pokręcone decyzje.

   Trzy są podgrupy ludu, a może i cztery.

   Pierwsza to lud pisowski właściwy, zwany smoleńskim. Dla onych jasnym jest, że spiski i zamachy to rzecz w świecie naturalna i powszechna, a wrogowie (czyli wszyscy naokoło) dobrego dnia nie mają, jak się na kogoś nie zamachną, a już knują całkiem bez przerwy. I oto znalazł się ktoś, kto smoleńskich od głupków i wariatów nie wyzywa, tylko rzecze, że rację mają. Nic to, że im bardziej dowodów na zamach się szuka, tym bardziej ich nie ma. To tylko dowodzi wyrafinowania spisku. A za to, że prezes ich uszanował i w paranojach utwierdził, będą mu smoleńscy wierni aż po grób. 

   Druga podgrupa to faszyści egzemplifikowani przez Kowalskiego Mariana. Ci w spiski i zamachy wierzą jeszcze bardziej, ale za wrogów głównych mają Żydów i UE - najpewniej żydowski wynalazek stworzony dla pognębienia Prawdziwych Polaków. Prezes wprost ich nie popiera, ale oko puszcza i tylko głupi by nie zrozumiał, że i on Żydów nienawidzi i tylko przez politykę prawdy nie powie. To łysole rozumieją, bo aż tacy głupi nie są. Może i głupi (zdumiewające, ale dwa razy głupsi od smoleńskich, co wydawało się niemożliwe) ale tacy to aż nie. Nazi "dobrą zmianę" kochają i gotowi są w jej obronie jeżeli nie sami polec, to przynajmniej wrogów powystrzelać, jak im już Antoni te kałachy da. Na razie trenują na zastępczym Żydzie, czyli syryjskim uchodźcy. Ten to wspólnego z Żydem ma, że i jego w Polsce nie ma. Fizycznie, bo ideologicznie siedzi w samym środku.

   Najciekawszą podgrupą są kukizowcy. Jak to wariaci. Obłąkańcy ci nie przejmują się logiką i snują swoje obłąkane teorie o ludowładztwie bezpośrednim, które co prawda ostatni raz sprawdziło się, i to kiepsko, w izraelskich kibucach, ale co tam. O szczegółach funkcjonowania raju mniemanego DB (demokracji bezpośredniej), czyli Szwajcarii, słuchać nie chcą, bo cała ta DB to tylko dym i lustra. Głównie chodzi o wyładowanie ponadnormatywnej frustracji i wkurwienia. Kukizowcy to nadpobudliwe świry, ale do ludu pisowskiego się łapią, bo spełniają wszystkie trzy warunki podstawowe. No i stwarzając pozór braku dyscypliny i pewnej niezależności bardzo prezesowi pasują. A takich durniów jak sam Kukiz prezes zjada na śniadanie. Jest tylko kwestią czasu, kiedy formalnie Kukiza łyknie.

   Antypisowskie mas-media ekscytują się głównie grupą czwartą, czyli profitentami pisowskiego TKM. No, u mnie na budowie takich nie ma, więc nie bardzo miałem co badać. Uważam zresztą, że to nie z tych wiernych półgłówków bierze się prezesowa siła. To tylko personel techniczny. W większości bez własnych poglądów i właściwości. Swoich prawdziwych ludzi prezes znalazł wśród tych zaniedbanych przez szkolnictwo i establishment prostaczków. Znaleźli sobie wodza, poczuli się plemieniem i życie nabrało sensu. Za życia Kaczyńskiego dekompozycja tego obozu jest niemożliwa. A i później będzie to wrogi demokracji i rozumowi potencjał, gotowy zawsze narobić szkód, gdy spróbuje decydować o realnym, skomplikowanym świecie. Przyszłe wybory wygramy nie dzięki temu, że ci ludzie zmienią strony, bo nie zmienią. Wygramy dzięki mobilizacji i zjednoczeniu, bo szczęśliwie jest nas więcej. A osłabić ciemną stronę mocy może tylko permanentna mądra edukacja. Gdy do młodego człowieka dotrze prawda o złożoności świata, jest uratowany. Starych idiotów nie uratuje nic.

   Dzięki procesom dziejowym i szeregu szczęśliwych zbiegów okoliczności Polska weszła w swój najlepszy okres od stuleci. Ale fart nas opuścił i szereg zbiegów okoliczności nieszczęśliwych może tą koniunkturę zakończyć. A konkretnie może ją zakończyć oberparanoik i oberfrustrat Kaczyński, wraz ze swoim głupawym wojskiem. Zastanów się czytelniku, co i ty możesz zrobić w tej sprawie. Bo jak nie zrobisz nic, to "dobra zmiana" kopnie w dupę i ciebie. Nieuchronnie.

10:02, starszy58
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2016

   Wiecie, to tacy ludkowie urodzeni między 1980 r. a 1994 r.  Nie kumam, dlaczego tak, ale niech będzie. Luzacy podpięci do kompa, co to się nasłuchali, jacy to są wyjątkowi i że najważniejsza w życiu jest samorealizacja. Generalnie irytujący i niekompetentni goście. 

  To oczywiście stereotyp. Wpisuje się w przedwieczne narzekania na "dzisiejszą młodzież", a tylko skleroza i pamięć wybiórcza pozwala obecnym dziadkom zapomnieć, jakimi butnymi i głupimi gnojkami byli w wieku lat dwudziestu.  Życie jest złożone i skomplikowane jednak.

   Coś jednak na rzeczy jest. Ze dwieście tysięcy obywateli polskich w tym przedziale wiekowym ani się nie uczy, ani nie pracuje, oraz nie myśli o wyjeździe. Pasożytuje na mamusiach, piratując kolejne gierki i znakomicie się bawiąc. Mniejsza o dziewczyny. Owszem, są leniwe, rozwydrzone i puste jak pustak, ale to zmartwienie tych frajerów, co się z nimi ożenią. Ożenią, bo panny choć nie są miłośnikami rodziny, to za to są wielkimi fankami własnych ślubów i wesel, a myśl o kopertach doprowadza je na skraj orgazmu. Mniejsza, powiadam. Liczą się mężczyźni.

   No to możemy przejść do życiowej historyjki. 

   Onegdaj zadzwoniła do mnie dawna przyjaciółka z pytaniem, czy bym jej potomka nie wziął do roboty. Akurat wtedy niczego nie było, ale ostatnio pojawiło się zapotrzebowanie na silnych i zielonych, więc oddzwoniłem z ofertą. Nawet z pewną taką ciekawością, bo uświadomiłem sobie, że miastowego chłopaka nie miałem na budowie od lat. 

  Koleś pojawił się półtorej godziny po czasie. Zrobiony na Taliba, czyli łysy z bujną czarną brodą (choć nie jestem pewien, czy Talibowie tatuują sobie japońskie piktogramy na karkach), wysoki, ale dosyć chudy. Był w szortach, klapkach i dziwnej, niby hawajskiej, koszuli. Gdy się do niego mówiło, wyciągał grzecznie z ucha jedną słuchawkę. Słychać było wtedy jakiś undergrandowy łomot. Pokazałem na migi, że ma dołączyć do chłopaków noszących klej na czwarte piętro i wróciłem do swoich zajęć, czyli do wydzierania się na dostawcę. Kątem oka zobaczyłem jeszcze, jak łapie dwa worki na raz, przechodzi dziesięć kroków, kładzie ostrożnie ładunek na chodniku i dalej idzie z jednym.

  Pierwszy worek położył płytkarzowi na świeże płytki. Zaliczył zjebkę, więc następny położył w kałuży. Kałużę  wyprodukował kopiąc przypadkiem wiadro z wodą. Straty zaczęły się robić konkretne, ale uwierzcie mi - nie takie rzeczy w wykonaniu młodych widziałem. Start zawsze jest trudny. Stres, imperatyw pokazania się z najlepszej strony i takie tam. Nawet zacząłem kombinować, jak by tu przeprowadzić tą przepisową pozytywną motywację (ponoć niezbędną dla tego pokolenia), gdy koleś rozsiadł się, wyciągnął termos i kanapkę, bo wykombinował sobie, że czas na przerwę. Po pół godzinie i dwóch workach.To było tak zdumiewające i psychologicznie nieprawdopodobne, że naprawdę nie wiedziałem co robić. Mniejsza, że na mojej budowie to ja ogłaszam przerwy. Przecież widział, że inni pracują, że jest pilna robota, a w normalnym człowieku jest tendencja do dostosowania się do zastanego środowiska. Ale nie - gostek posłuchał siebie, bo to jego życie. Tyle tylko, że moje pieniądze.

  Do dwunastej wtargał jeszcze trzy worki. W czasie regularnej już przerwy podsłuchał, jak dzwonię po kogoś sensownego do pomocy i przyszedł z propozycją. On - powiada - miał zrezygnować, ale skoro ja tak bardzo potrzebuję pracowników, to może dzień, lub dwa zostać, tylko stawkę muszę podnieść, bo ta co ma jest za niska.

   Komizm tej gadki dociera do mnie dopiero teraz, ale wtedy zachowałem się głośno, brutalnie i  (co tu dużo ukrywać) po chamsku. No to sobie poszedł. Ja dostałem brawa od załogi.

  Mamusia zadzwoniła wieczorem. Byłem pełen złych przeczuć, ale nie. Poprosiła, żebym sobie nie myślał, że jest aż taką idiotką. Może idiotką - jak to matka - ale aż taką to nie. Młody opowiedział jej straszną historię swojej pierwszej w życiu pracy i dopiero wtedy zrozumiała jakim niefunkcjonalnym durniem jej potomek jest. Został skaleczony przez nią - skutkiem zaniechania - ale też przez jej byłego, co zaszczepił w synu wiarę w spiski i powszechny wyzysk. A ona nawet się cieszyła, że gra sobie w te gierki, a nie szlaja się, pije i ćpa. 

   Może tej twardej rozsądnej i pracowitej kobiecie uda się gnoja naprostować, a może nie. Po dwudziestce pewne rzeczy stają się trudnoodwracalne. W takich wypadkach potrzebna jest radykalna i niebezpieczna terapia, czyli pełne odstawienie od cycka i postawienie przed wyborem - "radź sobie, albo zdychaj". Matki tego nie potrafią. Szczególnie w stosunku do synów. W Chinach nazywa się to "syndrom cesarza"

  Zdziwicie się, ale ja jakiejś tragedii w milenialsach nie widzę. Za komuny było dużo gorzej. Powszechna pogarda dla wszelkiej pracy i przekonanie o konieczności (dosyć taniego) kombinowania podminowało socjalizm bardziej, niż cała opozycja razem wzięta. Ale jakoś to działało, bo natura ludzka taka jest. Generalnie racjonalna. Teraz, dzięki jasnym zasadom (tak, tak) działa dużo lepiej. A przymus ekonomiczny potrafi zdziałać cuda, więc większość tych dużych dzieciaków dojrzeje. Nie minie ćwierć wieku, jak zaczną narzekać na następnych młodych. Można powiedzieć, zamknięte koło życia.

   Pracownik miesiąca pojawił się na budowie jeszcze raz. Upomniał się o dniówkę. Zapłaciłem. Ostatecznie, skoro nie jestem w stanie pisać o parszywej polityce, dobry temat wart jest stówki.

   

08:04, starszy58
Link Komentarze (42) »
sobota, 06 sierpnia 2016

   Naprawdę próbowałem. Notka, jak ma być poprawnościowa i "obiektywna" powinna zawierać jakiś pozytyw w ocenie. Choćby szlachetny kształt uszu. No niestety. Myślę o człowieku i mam napad lekkiego obrzydzenia. A to nie są warunki do poważnych analiz.

   Rzecz jednak nie w Dudzie. Podobnych zakłamanych karierowiczów, co to mają gadane, jest legion. Rzecz w upadku Rzeczypospolitej. Oto obywatele tego pięknego kraju dobrowolnie oddali władzę zdegenerowanej formacji politycznej niepodzielnie rządzonej przez obłąkańca. Nie żebym miał złudzenia. Jam fizyczny, co żyje wśród ludu. A większość tego ludu, to były, są i będą prostackie matołki. Łatwo ich nabrać, bo nie czytają nawet etykiet na mielonce. Nie ich wina. Wina przypadku, wina lenistwa i zniechęcenia tych bardziej kumatych, wina miałkości politycznych elit. Wina Tuska.

   Symbolem roku Dudy jest genialne w swojej prostocie PIŃCET. Lud to lud. Jak dają to bierze i jeszcze narzeka że mało. Ale wykształciuchy czują, że to nie halo przejadać pieniądze pożyczane w niemieckich bankach. Więc by nie wyjść na sprzedajne ścierki - racjonalizują. Owszem, wzięliśmy. Ale może ten pis nie taki zły. Może mają rację. Tak po cichu to my prezesa popieraliśmy. A z zamachem to przecież nie wszystko do końca wiadomo. Kurwią się, ale nie oni pierwsi. To samo robiły miliony socjalistycznych inteligentów. Za talon, albo i za worek cebuli. Bo przecież nie myślicie moiściewy, że komuna funkcjonowała pół wieku dzięki garstce aparatczyków i służbom.

   Tak więc drugim symbolem roku Dudy jest ten groteskowy powrót realnego socjalizmu. Monopartia, jedynie słuszna ideologia, wyrzygliwa propaganda, zetemesowskie bojówki młodych idiotów, prymat przemysłu ciężkiego i szczerbata reinkarnacja Gomułki na czele tego wszystkiego. I ta ulga ludu, że nareszcie będzie porządek.

  Trzeci symbol ma barwę czarno-czerwoną. Wlewa się kleistą mazią w mózgi wszystkich bez wyjątku. Nawet klawiatura mojego lapka zaczyna się kleić. Pisowskie szambo przelało i zalewa nienawiścią mój kraj.

   Duda zaliczył rok prezydentury z sukcesem.

sobota, 23 lipca 2016

    8 lipca, w czwartek, Micah Xavier Johnson - czarny weteran z Afganistanu - barykaduje się na dachu budynku w Dallas ze swoim karabinem snajperskim i zabija pięciu, a rani trzynastu białych policjantów. Odmawia poddania się w beznadziejnej sytuacji i ginie w szturmie specjalsów. Możemy jedynie przypuszczać, że wcześniej oglądał na YT nagrania zabójstw dokonanych przez policję na czarnych obywatelach i dowiedział się, że sprawcy pozostaną w zasadzie bezkarni. 

   Jeden z wielu. Samotny Wilk.

Zakładają własną śmierć. Czynią na zimno przygotowania. Zabijają przypadkowych ludzi w poczuciu misji i słuszności. Nie ma przed nimi skutecznego sposobu obrony. Trocker z Nicei to samotny frustrat i drobny kryminalista, który nagle doznał objawienia. Z trudem pasuje do profilu, bo jego religijność jest wątpliwa. Nie ma nawet pewności, czy rozjeżdżał ludzi w imię Proroka. Topornik z pociągu - gwiazdka z nieba dla zwolenników teorii o krwawych emigrantach, przyjeżdżających zabijać. W jego wypadku by się zgadzało. Wreszcie strzelec z wczoraj. Urodzony w Niemczech Pers, raczej szyita. Krzyczał - Jestem Niemcem! To najbardziej ponury przypadek. Wygląda na to, że naziści i głupcy w rodzaju Kukiza wyprodukowali śniadą międzynarodówkę terrorystyczną. Ludzi, którzy zabijają nie z powodu islamskiej doktryny i fanatyzmu religijnego, tylko w odwecie za prześladowania niewinnych, jeżeli różnią się odcieniem skóry. Grupy ryzyka - i tak praktycznie nie do ogarnięcia - podwoiły swoją liczebność. Można zapomnieć o rozbiciu etnicznej solidarności i masowej rekrutacji muzułmańskich współpracowników policji. Ofiary z Monachium idą na konto debili pokroju Mariana Kowalskiego.

   Stratedzy ISIS zmienili taktykę. Zamiast tworzyć kosztowne i nieskuteczne konspiracje, działają probabilistycznie. Indoktrynują w ciemno, licząc że jeśli zwerbują nawet tylko jednego na sto tysięcy, to Europa zaleje się krwią. To dobra kalkulacja. Wariatów w każdej grupie społecznej jest dostatek. Wariatów i naśladowców. Wystarczy tylko pokazać kierunek i sposób zdobycia wątpliwej sławy. Nawet najbardziej rozbudowane służby i policje, oparte o restrykcyjne prawo i zamordystyczne uprawnienia na to nie poradzą. Niektóre przypadki można by wyłapać w oparciu o tysiące dobrowolnych informatorów, funkcjonujących w grupach ryzyka. Ale takich nie ma. 

   Gotowość na śmierć daje Samotnym Wilkom immunitet. Taka powiedzmy grzywna za użycie drona w zakazanej strefie zrobi raczej niewielkie wrażenie na posiadaczu pasa szahida. Obostrzenia kodeksowe mogą jedynie spowodować kolkę ze śmiechu. Tak samo, jak konieczność rejestracji kart telefonicznych. Budowa państwa policyjnego nie zmniejsza zagrożenia terrorystycznego ani o włos. Celów jest zawsze wielokrotnie więcej, niż możliwości ich ochrony. A medialne pudło rezonansowe nagłośni każdy wyczyn i zachęci następnych świrów. Jest tylko jedna szansa i jeden słaby punkt. Samotny Wilk może i jest samotny, ale poszedł tą drogą tylko dlatego, że żył w sprzyjającym środowisku. Słuchał o dżihadzie, słuchał o nazistach upokarzających "bambusów i ciapatych", czy toczył dyskusję o białej policji zabijającej czarnych braci. Miał kiedy dojrzeć i podjąć ostateczne postanowienia. 

   Powtarzam się, ale takie rzeczy powtarzać trzeba. To wojna ideologiczna. Tylko na tym polu można stoczyć skuteczną bitwę i wygrać. Nie jesteśmy w stanie pozbawić desperata środków i okazji. Jedyne, co możemy zrobić, to pozbawić go wewnętrznej pewności. Policjantów jest dość. Czas zmobilizować profesorów.

   

12:50, starszy58
Link Komentarze (23) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
NAPISZ DO MNIE
Email me